Film w grze, gra w filmie

Dyskusje nie całkiem a nawet całkowicie nienaukowe

Moderatorzy: Jerzy Szeja, Augustyn Surdyk, Stanisław Krawczyk

Film w grze, gra w filmie

Postprzez Marcin Drews » Pn paź 16, 2006 12:16 pm

Pozdrawiam,
Marcin M. Drews
http://www.drews.art.pl
Marcin Drews
Badacz Gier
 
Posty: 149
Dołączył(a): Wt paź 10, 2006 11:04 am
Lokalizacja: Lubin

Postprzez Augustyn Surdyk » Cz paź 19, 2006 3:10 am

Powyższa informacja nawiązuje do wątku zapoczątkowanego przez Kol. Jacka Plucińskiego: "Byle nie 'srebrny ekran', czyli jak zarobić na fab" http://ptbg.urbantrip.com/phpBB2/viewtopic.php?t=49 , a także Literatura i gry komputerowe http://ptbg.urbantrip.com/phpBB2/viewtopic.php?t=50 i poniekąd Literatura i gry fabularne http://ptbg.urbantrip.com/phpBB2/viewto ... ?p=308#308 .

Przywołuje ona zadane w wymienionych wątkach pytania o wyższość gry nad filmem opartym na jej motywach i podobnych relacjach między książką a grą (fabularną lub inną), ponieważ relacje pomiędzy książką a filmem wykraczają poza zainteresowania tego forum i PTBG.

Osobiście uważam wszystkie dotychczasowe próby tworzenia filmów na kanwie gier komputerowych (np. „Mortal Kombat”, „Tomb raider” i inne) za porażkę... (choć ‘za młodu’ widziałem też gorsze produkcje - obecnie nie znalazłbym już na nie czasu). Gry na podstawie filmu to także nie nowość - w ostatnich latach chwyt marketingowy coraz częściej praktykowany w przypadku niemal każdej ‘kasowej’ produkcji (pierwszy przykład, który przychodzi na myśl – Lucas Art). Może ewentualnie film nakręcony (a właściwie umiejętnie zmontowany) z zapisów przebiegu gry (lub różnych gier), w dodatku rozegranych przez różnych graczy, nakręcony z udziałem ‘żywych’ lub/i ‘wirtualnych’ aktorów (choć tego typu produkcje, np. ‘Immortel’, ‘Final fantasy’ czy częściowo komiksowo-komputerowy ‘Sin City’ nadal, moim zdaniem, pod wzgledem technicznym są zbyt odległe od doskonałości, pomijając denną fabułę, niewiele ciekawszą od telenowel [tu najmocniej przepraszam, jeśli uraziłem fanów tych produkcji i telenowel :) ]) - mógłby stanowić swego rodzaju novum, lecz nie wróżyłbym mu ‘Oscarów’. :)

Ale to moja subiektywna opinia i mogę sie mylić. ;)

Pozdrawiam

Augustyn Surdyk
Augustyn Surdyk
Badacz Gier
 
Posty: 1153
Dołączył(a): Wt sty 18, 2005 10:21 am
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Marcin Drews » Cz paź 19, 2006 9:26 am

Niestety muszę się zgodzić z Szanownym Przedmówcą. Niskie loty produkcji filmowych stworzonych na kanwie gier są swego rodzaju fenomenem, bowiem ujawniają niezmienną prawdę - filmowcy wciąż nie wiedzą, iż nie wystarczy sam pomysł, nie wystarczy sam znany wzorzec - potrzebny jest jeszcze znakomity scenariusz i perfekcyjna realizacja.

Za antybohatera w dziedzinie ekranizacji gier uznaje się w całym świecie niejakiego Uwe Bolla (http://www.imdb.com/name/nm0093051/). Niemalże do łez rozbawił mnie ostatnio komentarz jednego z widzów, który napisał, iż Bolla powinno się za karę posadzić przed telewizorem i kazać mu obejrzeć wszystkie jego filmy.

Problemu miernych ekranizacji nie można lekceważyć, gdyż wpływa on ujemnie na wizerunek samych gier. O ile można już obiektywnie stwierdzić, iż filmowcy nauczyli się właściwie ekranizować komiksy, o tyle w przypadku gier popełniają oni dokładnie te same błędy, co kiedyś przy ekranizacjach komiksów właśnie.

Każdy taki film okazuje się być, proszę wybaczyć mi określenie, zwykłą szmirą lub wręcz niezamierzonym pastiszem samej gry. Efekt? Widzowie, którzy nie mają bezpośredniej styczności z grami komputerowymi, wypracują sobie wyjątkowo negatywny stosunek do elektronicznej rozrywki.

Wierzę natomiast w potencjał twórców komputerowych i czekam na film zrobiony wirtualną kamerą. "Cut-scenes" wielu gier ("Return to Castle Wolfenstein", "Max Payne") udowadniają, iż skryptowanie może w znakomity sposób zastąpić żmudną pracę operatora i tony specjalistycznego sprzętu, jak wózki, podnośniki czy oświetlenie.

Jednakże z drugiej strony, jak wspomniał mój Szanowny Przedmówca, daleko tym scenom do doskonałości. O ile "cut-scene" w grze pobudza nasza wyobraźnię, która to poprawia tym samym odbiór komputerowych wizualizacji, o tyle 1,5-godzinny film nakręcony z udziałem postaci 3D mógłby być po prostu męczący w odbiorze. Niezależnie od jakości fabuły.
Pozdrawiam,
Marcin M. Drews
http://www.drews.art.pl
Marcin Drews
Badacz Gier
 
Posty: 149
Dołączył(a): Wt paź 10, 2006 11:04 am
Lokalizacja: Lubin

Postprzez Michał Zacharzewski » Śr sty 03, 2007 12:11 pm

Wydaje mi sie, ze przyczyna tego jest prosta - gry nie sa postrzegane jako dziela sztuki. Trudno wskazac wsrod nich tytuly, ktore mozna byloby postawic obok wielkich arcydziel literatury czy kina... Stad i ich adaptacje sa jedynie kinem rozrywkowym, z reguly niskich lotow. Choc to akurat kwestia gustu. Ja na przyklad cenie sobie film Silent Hill.

Co do Uwe Bolla, to rozmawialem z nim dwukrotnie - raz "mailowo", raz osobiscie - i odnioslem wrazenie, ze on kocha filmy, ktore nakrecil. Wiec wspomniana kara raczej nie odnioslaby skutkow... :)

PS. Witam wszystkich forumowiczow.
Michał Zacharzewski
Badacz Gier
 
Posty: 30
Dołączył(a): Wt sty 02, 2007 8:48 am
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Karol Leniec » Wt lut 20, 2007 11:25 pm

Aż nie mogę się powstrzymać, żeby nie wspomnieć o „wspaniałym” dziele dotyczącym gier fabularnych (a dokładniej D&D) z Tomem Hanksem w roli głównej i zatytułowanym „Mazes and Monsters”. Film stworzony w 1982 roku na podstawie powieści o tym samym tytule był wspaniałym przykładem nagonki na graczy RPGowych w tym okresie w USA. Sesje RPG przedstawione jak czarne msze i chyba pierwsze przedstawienie LARPów jeszcze przed początkiem ich rozpowszechniania. Spośród większości znanych mi ludzi grających w RPG i którym przyszło obejrzeć ten film, większość nie mogła uwierzyć, że można było nakręcić coś tak niedorzecznego. Zaraz potem okazało się, że traktują ów film jako kultowy (prawdopodobnie aby jakoś wyprzeć wywarte na nich wrażenie) i do dziś rzucają cytatami z niego gdy chcą w jakiś sposób podkreślić groteskę przezywanych sytuacji.

Co do reakcji na sam film w środowiskach w USA chyba najlepiej będzie przedstawić facecję z dość wisielczym poczuciem humoru. Na wieść o śmierci autorki powieści, na podstawie której ów film nakręcono, jej „fani” postanowili uczcić jej pamięć krótką notką:

RONA JAFFE fails her
SAVE VS. DEATH ROLL.....
Rona Jaffe died of cancer on December 30th, 2005


I cytatem z filmu:

GLACIA: "Can't you bring her back?"
PARDEUX: "I can't, I don't have enough spell points..."


Film ów dostać ciężko, ale czasem warto spojrzeć na swoje hobby z innego, dość różnego punktu widzenia. Może zabawy nie odbierze to, że ten punkt widzenia traktowano poważnie.
Karol Leniec
Badacz Gier
 
Posty: 14
Dołączył(a): Śr paź 25, 2006 8:05 pm
Lokalizacja: Poznań


Powrót do Tawerna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron