Ano właśnie. Kol. Jarząbek słusznie zwraca uwagę, że dyskusja zboczyła nieco z tematu. Gdybyśmy szukali gier/autorów gier wykorzystujących badania naukowe w ogóle (dowolnej dyscypliny), to znajdziemy tego mnóstwo. Literaturoznawstwo, historię, psychologię, socjologię i to nawet w czasach "raczkowania" RPG w Polsce. Jeszcze w "Magii i Mieczu" Miłosz Brzeziński popularyzował wiedzę z zakresu psychologii i psychiatrii na potrzeby sesji Zewu Cthulhu. Przy projektowaniu mechaniki gier mamy do czynienia z matematyką - probabilistyką. I na tym lista się nie kończy. Nas wszakże interesuje przydatność ludologii. Nordyccy larpolodzy, wspomniani przez Kol. Krawczyka, publikują niemało praktycznych zaleceń dla projektantów gier, m.in. procedury i modele strukturalne dla tworzenia postaci czy fabuł. Można znaleźć informacje o tym, że część środowiska graczy angażuje się w projekty badawcze, m.in. przez playtesting. To jednak też należy jeszcze do "świata nauki". A na ile "świat graczy" rzeczywiście korzysta z dorobku badawczego, poza okazjonalnym uczestnictwem w projektach akademickich? Do takich informacji bardzo trudno dotrzeć, bo autorzy gier i czy LARP-ów raczej nie mają w zwyczaju ogłaszać, z jakich narzędzi projektowych korzystali.
Andrzej Jarząbek napisał(a):Natomiast osobnym pytaniem jest czy ludologia, a badania nad NGF w szczególności, mogą być przydatne uczestnikom i twórcom gier.
Rozumiem. Tu o przykłady będzie trudniej – zarówno z powodu wymienionego przez Kol. Mochockiego, jak i dlatego, że badania nad klasycznymi RPG (z pewnymi wyjątkami) trwają dopiero od kilku–kilkunastu lat [1].
Trzeba by się też zastanowić nad rodzajem tej przydatności. Niektóre wyniki badań (np. nad stałymi konstrukcjami fabuł w scenariuszach – niedawno napisałem tekst na ten temat, więc ta problematyka jest mi ostatnio bliska) mogą pobudzić do pewnej refleksji. Trudno ją może bezpośrednio przełożyć na grę, ale wydaje mi się, że wpływa jakoś na ogólny sposób myślenia o RPG. Konsekwencje mogą być istotne, choć niełatwe do zmierzenia.
Troszkę sugestii jest także we wpisie, do którego link podałem (np. na temat możliwego zbadania przebiegu sesji przez psychologów, które mogłoby przynieść wiedzę o głównych przyczynach konfliktów).
[1] Swoją drogą są one na tyle młode, że najczęściej stosuje się już istniejące teorie/metody (np. literaturoznawcze, psychologiczne) zamiast narzędzi dostosowanych do specyfiki zjawiska. To jeden z ważnych czynników ograniczających (choć nie wykluczających) praktyczną przydatność takich badań.