The Witcher, czyli Wiedźmin

Gry komputerowe itp.

Moderatorzy: Jerzy Szeja, Augustyn Surdyk, Stanisław Krawczyk

Re: The Witcher, czyli Wiedźmin

Postprzez Augustyn Surdyk » Śr sty 12, 2011 1:52 am

Artykuł autorstwa Marii Gardy nt. gry "The Witcher" można znaleźć w najnowszym numerze czasopisma PTBG "Homo Ludens": http://ptbg.org.pl/HomoLudens/vol/2/
Augustyn Surdyk
Badacz Gier
 
Posty: 1170
Dołączył(a): Wt sty 18, 2005 10:21 am
Lokalizacja: Poznań

The Witcher, czyli Wiedźmin

Postprzez Mariusz Orłowski » Pn paź 29, 2012 7:09 pm

Nie podzielam ekscytacji Koleżeństwa, jako nałogowy gracz cRPG. 1) Inne cRPG z Polski sprzedawały się lepiej i na Zachodzie mają większą sławę oraz wyższe oceny (oczywiście zależy od serwisu, grona oceniających, "ekspertów" i graczy), np. seria Two Worlds krakowskiego studia Reality Pump (Wiedźmin I i II przewyższał notowania Two Worlds I i II tylko w Rosji i Polsce). 2) Wiedźmin ma tak prymitywne błędy i tak zamknięty świat i tak nierealistyczny i jest on tak niepedagogiczny, że aż mi żal - np. a) we Wiedźminie babuszka mówi, że umiera z głodu, a na stole przed sobą ma mięso, bierzesz je i jej dajesz, ona "nie widzi" kradzieży i dziękuje Ci za to ,że dałeś jej to mięso (w ogóle nikt tam nie widzi kradzieży) itd., itp; b) niewidzialne bariery powodują, że nie możesz wejść na górkę, w krzaki itd. c) NPC, potwory, ptaki, itp. nie mają w ogóle algorytmu zachowania - krążą w kółko w tym samym miejscu bez względu na to, co powinno być bodźcem zmieniającym ich zachowanie, d) Wiedźmin jest pełny zbędnych fabularnie i nieuzasadnionych wulgaryzmów (nie pasujących do klas społecznych) oraz e) epatowania seksem i możliwością "zaliczania panienek", które z racji tego wydarzenia w ogóle nie modyfikują swojego zachowania.

Wydaje mi się że gra (seria) ma nadmierną nieuzasadnioną obiektywnie popularność wśród pewnego grona użytkowników z Polski, ponieważ: 1) nacjonalistycznie uznają oni że to co Polskie (słowiańskie, choć gra jest na bakier z mitologią słowiańską!) jest lepsze; 2) ekscytuje ich łamanie tabu w postaci notorycznych wulgaryzmów obecnych w dialogach z prawie każdym NPC; 3) kompensacyjnie zaspokaja ich motyw seksualny możliwość "zaliczania panienek" (szczególnie obecna w części I, gdzie za kopulację z każdą "damą" otrzymuje się specjalną "kartę") itp.

Podsumowując, nie dostrzegam wyższości Wiedźmina nad innymi cRPG. Jeśli adwersarze widzą jakieś zalety Wiedźmina, których ja nie dostrzegam, proszę o ich wymienienie.
Mariusz Orłowski
Badacz Gier
 
Posty: 8
Dołączył(a): So paź 27, 2012 6:07 pm
Lokalizacja: Gdańsk

Re: The Witcher, czyli Wiedźmin

Postprzez Jerzy Szeja » N lis 04, 2012 11:34 am

Nie za bardzo widzę "ekscytację" w poprzednich postach - a jeśli już, to zapośredniczoną (wpisy odsyłają do materiałów w jakiś sposób ekscytujących się "W", co jest oczywiste, bo w większości przypadków to materiały w różny sposób reklamowe/promocyjne).
Gra na pewno była promowana z nietypowym jak na produkt polski rozmachem. W dodatku była promowana jako produkt polski, podczas gdy wiele z całkiem dobrych polskich produkcji jest sprzedawanych na świecie przez obce firmy, które nie podkreślają, że akurat ten tytuł został zrobiony u nas - zresztą same te gry najczęściej nie odsyłają do naszego kraju.
"Wiedźmin" - przeciwnie. Do dziś nikt nie stworzył w Polsce lepszej fantasy od Sapkowskiego. Zatrudnienie do niektórych prac (np. intro cz. pierwszej) Bagińskiego to też strzał w dziesiątkę. Żadna inna polska gra nie miała takiej oprawy medialnej i tak szerokiej akcji reklamowej (były nawet znakomite plakaty wyborcze w trakcie kampanii prezydenckiej).
Gra ma swoje ograniczenia, słusznie wytykane przez przedmówcę, ale który cRPG ich nie ma? Bezsensy też są wszędzie: nie wszystko da się zaimplementować w rozsądnym czasie i w uzasadnionym budżecie.
Moim zdaniem największą zaletą W., prócz tzw. grywalności (to materiał na osobny wątek, i to obszerny), jest dobre oddanie klimatu opowiadań i powieści Sapkowskiego. Coś z szaty językowej też przeniknęło. Wulgaryzmy u AS-a też są i trzeba by postawić tezę, że są one nieuzasadnione - lub że w grze jest ich niezasadnie więcej. A, zauważmy, sam Geralt jakoś specjalnie nie klnie, a że klną BN-y... Cóż, jak się eksploruje środowisko pijaczków, hazardzistów, bandytów, złodziei, prostytutek, żebraków, płatnych zabójców i innych gangsterów (ten narkotyk to bodaj skooma, jeśli dobrze pamiętam), to trudno o inny język. W części drugiej "za to" jest wielu żołnierzy. No cóż, nie wiem, w którym środowisku klnie się więcej: czy w armii, czy na marginesie społecznym.
W dodatku AS, naśladując podobne tendencje zachodnie, zbrutalizował język krasnoludów: są twardzi, chamscy, skłonni do nadużywania alkoholu i wulgaryzmów, ale budzą większą sympatię niż większość BN-ów ludzkich. Gra to powtarza.
Czyli po pierwsze trzeba by wejść w polemikę z AS-em. Podobnie w kwestii seksu.
Zauważmy, że mamy tu zjawisko podobne do tego z filmu: gdy powstawały pierwsze filmy mówiące cokolwiek o sprawach seksualnych, ostro bulwersowały opinię publiczną - a w książkach, które wtedy wydawano, el. wielekroć bardziej dyskusyjne i nawet negatywne moralnie uchodziły jako coś zupełnie dopuszczalnego i rzecz niespecjalnie nową i bulwersującą.
Serdecznie pozdrawiam!
Jerzy Szeja
Jerzy Szeja
Badacz Gier
 
Posty: 699
Dołączył(a): Pn sty 17, 2005 11:52 pm
Lokalizacja: Łochów

Re: The Witcher, czyli Wiedźmin

Postprzez Mariusz Orłowski » N lis 04, 2012 4:45 pm

Nie zgadzam się z Panem, Panie Jerzy (brak danych jak mam się zwracać do osób o wyższym statucie intelektualnym, a nauczono mnie aby mówić DO a nie O).

Po pierwsze, przyjąłem że ocena cyklu Wiedźmin jest kwestią subiektywnego gustu, co zaznaczyłem pisząc "wydaje mi się, (ja) nie podzielam, nie dostrzegam...", a w informacji zwrotnej otrzymuję autorytarne: "Do dziś nikt nie stworzył w Polsce lepszej fantasy od Sapkowskiego". Zaś z tym twierdzeniem się nie zgadzam - wg mojej oceny lepsze fantasy zbudował np. Feliks W. Kres (przy recepcji cyklu o Szererze nie tylko się bawiłem, śmiałem i płakałem, ale też uzmysławiałem sobie pewne filozoficzne niepopularne kwestie, np. że wykupowanie niewolników zwiększa ilość zniewalanych ludzi, czyli że np. zawożenie jedzenia i wody do Afryki zwiększa ilość Afrykańczyków cierpiących z głodu i pragnienia).

Po drugie, nie uważam, że coś robionego z większym rozmachem czy intensywniej reklamowanego jest przez to lepsze niż coś skromniejszego i mniej rozreklamowanego. Jest wiele filmów hollywoodzkich o bardzo dużym budżecie, reklamowanych wszędzie gdzie się da, które mają zerową wartość artystyczną, intelektualną czy etyczną. Co tyczy gier, przypominają mi się: Elite - zrobiona hobbystycznie przez 2 studentów w 1982 roku (z prawdopodobnie pierwszą animacją 3D, gdzie gracz ma do eksploracji w 8 galaktykach po 256 różnych planet, na 8-bitowcu, potem poprawiona jako Frontier) oraz Dwarf Fortress - zrobiona hobbystycznie przez 2 braci (rougelike z 2002 roku, z wyborem trybu strategicznego i RPG, w której jest wzięte pod uwagę tyle realistycznych zmiennych, że nie posiada takowych żadna wysokonakładowa i wysokobudżetowa gra 3D, robiona przez zespół kilkudziesięciu specjalistów).

Po trzecie, urodziłem, wychowałem się i umrę w Polsce, ale gdy staram się rozpatrywać jakieś zagadnienie na poziomie naukowym, staram się unikać mojego uczuciowego przywiązania do ojczyzny, bowiem jest to subiektywizm, więc nie dodaję wartości czemuś, dlatego tylko że jest to polskie (lub męskie, rasy białej, gdańskie, ateistyczne, itp.) bowiem jest to także antynaukowy subiektywizm. W związku z tym, nie mogę uznać jako naukowej (obiektywnej) oceny, że coś jest lepsze ponieważ promuje mnie, moje miasto, mój kraj, mitologię moich przodków, itd. (A najlepszą sprzedaż cykl Wiedźmin osiągnął w Rosji, bo tam miał tego typu akcje reklamowe - http://www.video.banzaj.pl/film/8796/wi ... acego-gre/ ).

Po czwarte, Sapkowski bardzo zniekształcił mitologię słowiańską i prasłowiańską, zawłaszcza konstruując potwory (o czym wiem m.in. od mojego promotora prof. Tadeusza Linknera, specjalizującego się m.in. w mitologii słowiańskiej); z moich doświadczeń osobistych wynika, że jego nastawienie na konsumpcję seksualną; epatowanie wulgaryzmami; oraz promowanie alkoholu wnika z jego osobistych preferencji (jest projekcją w znaczeniu psychologicznym, co uwidaczniało się na zlotach "miłośników fantastyki"). Zaś z samego cyklu gier komputerowych Wiedźmin, Sapkowski nawet wycofał swoje nazwisko (wycofał swoje współautorstwo, o ile wiem, głównie z powodu, iż "Wiedźmin przeżył swoją śmierć", podczas gdy - jak pisał Hemingway - "Każda prawdziwa opowieść kończy się śmiercią"). Zaś damy ze średniowiecza nie byłyby obojętne z kim uprawiają seks ani męscy arystokraci by nie klęli nagminnie.

Po piąte, błędy o których wspominałem, obecne w Wiedźminach, są regresją w porównaniu do innych gier cRPG z tamtych lat (gry cRPG wydawane w tamtych latach już nie miewały zazwyczaj braku reakcji NPC na kradzież; zwierzęta i potwory w nich nie łaziły w kółko ale reagowały na zmienne behawioralne; NPC zmieniały parametry swojej psychiki w zależności od obecnego otoczenia i interakcji z nimi; itd - więc to nie są bugi obecne w innych ówczesnych grach, ale błędy projektowe).

Podsumowując, nie zgadzam się z Panem, Panie Jerzy.
Mariusz Orłowski
Badacz Gier
 
Posty: 8
Dołączył(a): So paź 27, 2012 6:07 pm
Lokalizacja: Gdańsk

Re: The Witcher, czyli Wiedźmin

Postprzez Jerzy Szeja » So lis 10, 2012 9:48 pm

Miałem nadzieję, że ktoś inny podejmie rękawicę, a nie admin tego forum... Z drugiej strony ostatni list jest bardzo spersonalizowany. I to ja jestem tą personą.
Tak więc, odnośnie niektórych wątków wypowiedzi Kolegi:
1. Sposób zwracania się do interlokutora na tym forum został wypracowany na samym początku i określony jest w viewtopic.php?f=7&t=21
Niemniej jednak nie zdarzają się wypadki zwracania się tytułem (choć jest to dopuszczalne). Wszyscy używają formuły "Kolega/Koleżanka". Może archaiczne, ale mniej formalne, niż to czyni Kolega, a z kolei unikamy tego, co się dzieje na różnych innych forach, blogach itp. (czemu nie jesteśmy wrodzy, ale twierdzimy, że nie służy to unaukowionej dyskusji).
2. Czy pełniejszy symulacjonizm jest lepszy, czy lepsza jest mimetyczna wizualizacja? Czy lepiej dystans, czy imersja? To ważne pytania ludologiczne. Zdaje się, że do dziś nie ma przekonującego rozstrzygnięcia, więc zestawianie np. gier rogue-like z np. "Wiedźminem" też go nie da.
3. Ograniczoność skryptów BN-ów mnie też denerwuje. Niestety w większości cRPG albo można wykonać wobec BN-a ograniczoną liczbę czynności, albo na większość zabiegów nie będzie reagował. Porozumiewanie się przez listę dialogową jest też nieuniknione, inaczej byłyby to bardzo rozbudowane programy mające szansę zdawać test Turinga.
4. Sapkowski nie zniekształcał naszej mitologii, bo po pierwsze nie bardzo jest co (wbrew temu, co twierdzą różni słowiańscy neopoganie). Zwyczajnie nasi przodkowie byli mało piśmienni, a piśmienni mnisi nie byli zainteresowani opisem wierzeń pogańskich. W lepszej sytuacji byli wcześniej chrystianizowani Celtowie, Brytowie, Germanowie, a przecież większość tego, co dziś traktujemy jako ich mitologię to fantazje literatów np. romantycznych lub dzieła mitotwórcze (jak Tolkiena) czy wprost popkulturowe.
Sapkowski stworzył w miarę oryginalną fantasy bliższą modelowi zachodniemu (zresztą wtedy innej nie było), wzbogaconą o elementy charakterystyczne dla postmoderny. Zrobił to sprawnie i ciekawie (zwłaszcza językowo).
5. Kress pisze świetnie. Bardzo lubię jego twórczość. Szkoda, że Witek chyba skończył pisanie, bo robił to świetnie. Jednak AS zrobił to wcześniej, to on zapoczątkował boom na polską fantasy. Zrobił to zręcznie, do dziś jest częściej czytany od Witolda.
To, że Sapek jest alkoholikiem, wpływa dopiero od niedawna (i owocuje głównie impotencją twórczą; "Żmija" była znośna, ale nie tej klasy, co reszta). Cóż, Kress co prawda prowadził znakomitą rubrykę z poradami dla młodych pisarzy i jest świetnym człowiekiem, czego nie można powiedzieć o Sapku, ale cykl o Wiedźminie ma siłę, którą nie zawsze ma cykl o Szerni, czy inne.
Można by to załatwić stwierdzeniem "de gustibus..." - i to dlatego odwołałem się do wpływu/nakładu. Nie można oskarżyć AS-a, że zrobił taniochę, więc większy wpływ na kulturę jest jakimś sensownym kryterium.
Serdecznie pozdrawiam!
Jerzy Szeja
Jerzy Szeja
Badacz Gier
 
Posty: 699
Dołączył(a): Pn sty 17, 2005 11:52 pm
Lokalizacja: Łochów

Poprzednia strona

Powrót do Dyskusje o grach komputerowych

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron