Strona 2 z 2

PostNapisane: Pn cze 09, 2008 4:47 pm
przez Marcin Drews
Ależ ja się mogę tylko cieszyć! Ostatnio ubolewaliśmy z Kolegą Zbyszkiem Wałaszewskim nad tym, że dyskusja na forum PTBG umarła.

Nie zgadzam się z założeniem, że gra stworzona na silniku innej produkcji jest jej modem. Zostawmy semantykę, zajmijmy się etymologią. Problem w tym, że większość używa takich nowych słów, jak mod czy sim, nie zdając sobie sprawy, że są one po prostu skrótami. Mod to nic innego jak modyfikacja (modification), podobnie jak sim jest symulacją (simulation). A modyfikacja to, wedle słownika PWN, "częściowa zmiana czegoś nienaruszająca istoty rzeczy; też: rzecz zmieniona w taki sposób". Jest różnica między remontem (nawet generalnym) budynku a stawianiem innego obiektu na jego fundamencie.

PostNapisane: Śr cze 11, 2008 1:02 pm
przez Tomasz Węcki
Marcin Drews napisał(a):Modyfikacja to, wedle słownika PWN, "częściowa zmiana czegoś nienaruszająca istoty rzeczy; też: rzecz zmieniona w taki sposób". Jest różnica między remontem (nawet generalnym) budynku a stawianiem innego obiektu na jego fundamencie.

Oczywiście. W wypadku gier - i ich modyfikacji - pojawia się jednak pewien problem: gdzie leży granica między remontem a przebudową? Owszem, w większości wypadków nie będzie problemu z identyfikacją - większość modów jest niewielka i trudno traktować je jako znaczące ingerencje. Inaczej sprawa wygląda w wypadku tzw. total conversions. Czy wspomniany już Counter-Strike można traktować jak niezależną grę, czy tylko i wyłącznie jak moda?

Nie ratuje nas tutaj nawet zaznaczenie, że mod może być użyty tylko z odpowiednią wersją gry (podczas gdy gra działa niezależnie). Biorąc pod uwagę, że - teoretycznie - możliwa jest dystrybucja moda zintegrowanego z grą (tzn. sprzedaż moda jako oddzielnej gry, powstałej poprzez integrację na poziomie technicznym modyfikacji i pierwotnego programu), zastrzeżenie nabiera natury czysto... marketingowej. Opisuje dystrybucję zjawiska, nie to, czym jest (inna sprawa, że sposób dystrybucji może mieć w tym wypadku kluczowe znaczenie dla samej natury zjawiska - ale to temat na szerszą dygresję).

Analogia z sytuacją gier robionych na popularnych silnikach jest jasna. Takie gry można potraktować jak mody dystrybuowane właśnie w ten sposób. Pierwotny silnik gry stanowi podstawę, którą obudowuje się grafiką, mechaniką, dodatkowymi elementami kodu - po czym integruje wszystko razem.

Oczywiście, silnik gry to nie gra - kierując się zdrowym rozsądkiem można rozróżnić te dwie rzeczy. Jednak znów, zdrowy rozsądek to nie wszystko. Analityk potrzebuje wyraźnych punktów orientacyjnych, a nie przeczuć i wrażeń (nawet jeśli trafnych).

PostNapisane: So cze 21, 2008 7:39 pm
przez Michał Zacharzewski
Tomasz Węcki napisał(a):Owszem, wedle definicji wikipedyjnej. Jak by nie patrzeć, oficjalny dodatek jest swego rodzaju modem. Idąc dalej, modami są też gry stworzone na silniku użytym pierwotnie w innej grze (powiedzmy, wszystkie gry na silniku Quake'a).


Dodam jeszcze, że są dodatki będące de facto zbiorami modów. Więc wydaje mi się, że na temat nie nalezy patrzeć od strony technicznej, a "celowościowej". Przecież dodatek jest tworzony w celach stricte komercyjnych, przynosi po prostu "więcej tego samego"...